Relacje

Relacja zespołu Wiosło Team

There are no translations available.

Wszystko zaczęło się na początku 2005 roku kiedy trafiłem na stronę Transcarpatii. Oczom nie wierzyłem. Jest taka impreza. I to u nas. Zaczarowane Bieszczady, Beskidy, Krempna, Rabka... to wszystko brzmiało jak sen turysty MTB. Moje dotychczasowe wyjazdy to głównie Szklarska Poręba. Jarek - poznany niewiele wcześniej chłopak koleżanki mojej dziewczyny okazuje się być zainteresowany wspólnym wyjazdem. Co więcej daje namówić się na wakacyjny wypad w Bieszczady. Aby się nie rozpisywać skonczył się on zerwaną torebką mojego lewego stawu skokowego. Jesienią wracam w Bieszczady by dokończyć plan trasy. We wspólnych rozmowach corac cześciej pojawia się temat wyjazdu na TC w 2006. Rozważamy warianty wpisowego, podróż, wyposażenie itp.
 

Relacja teamu „To My Hanysy z GieKSy” z TC 2006

There are no translations available.


Tychy, sobota 12 sierpnia 2006, D-day. Jest 4:45 budzik wyrywa mnie ze snu. Niewiele czasu, pociąg do Katowic jest o 6:19, przesiadka i odjazd do Przemyśla 6:54. Trzeba jeszcze spokojnie pomyśleć czy wszystko spakowane, mały błąd może wiele kosztować. Tak, trzeba unikać błędów.
 

Relacja Łukasza Majewskiego z teamu x-Ventures z TC 2006

There are no translations available.

Hejka, Udało się :) :) :) Dojechaliśmy do mety choć nie było łatwo. Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyprawy. Sprostaliśmy wyzwaniu, miesiące treningów, tysiące kilometrów przyniosły całkiem dobre moim zdaniem 44 miejsce w kategorii Men 66, w kategorii open. Ważne, że przy okazji podchodziliśmy do tych całych zawodów na luzie i odpoczęliśmy. Teraz trzeba utrzymać formę do Odysei Kłodzkiej w 1 weekend października.

 

Relacja z TransCarpatii 2004 zespołu Wściekłe Susły z Krakowa

There are no translations available.


Piotr Oleksy: Umówiliśmy się na ten wyjazd jakieś pół roku wcześniej. W zasadzie wszystko normalnie. Nienormalne, w mniemaniu wszystkich, były tylko rowery, na których mieliśmy jechać. Grześ na Big Hicie Speca, ważącym jakieś 20 kg i mającym 20 cm skoku, ja na trochę lżejszej Konie. No cóż, po prostu na takich rowerach jeździmy w góry na co dzień. A TransCarpatia to miała być kwintesencja jazdy w polskich górach. Żeby było jeszcze ciekawiej, obaj zaliczyliśmy niedługo przed wyjazdem dość poważne wypadki. Wyglądało na to, że Wściekłe Susły będą zespołem specjalnej troski.
 

Relacja Łukasza Marksa z TC 2005

There are no translations available.

Kiedy zdecydowałem się wystartować w TransCarpatii 2005? Oczywiście natychmiast po zakończeniu poprzedniej edycji. Po przeczytaniu relacji i rozmowie z ludźmi, którzy brali w tym udział wiedziałem – ja to zrobię! Nieważne na którym miejscu ukończę, nieważne jak się upodlę i ile kilo sprzętu zmasakruję. Będę tam! Szybko dogadałem się z moim odwiecznym rywalem maratonowym – Piotrkiem i stworzyliśmy drużynę o niezwykle oryginalnej nazwie – „Piotrek i Łukasz”.
 
Newsletter
Wybierz język newslettera



Wybierz język
Facebook FanBox